Noc Kupały: ogień, woda i kwiat paproci w najkrótszą noc roku.
- 6 sie
- 6 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 12 sie
Co pochodzi z późnego folkloru, co łączy się z Nocą Świętojańską, a czego nie możemy pewnie przypisać dawnym Słowianom?
Noc Kupały: najkrótsza noc
Zmierzch nie chce zapaść do końca. Nad koronami drzew długo trzyma się blady pas światła, a kiedy w końcu robi się ciemno, na dalekich wzgórzach zaczynają wyrastać ognie. Najpierw jeden, potem drugi, potem cały łańcuch pomarańczowych punktów przy osadach, których stąd nie widać. Wiatr przynosi woń dymu i cienką, urywaną pieśń, która wraca z kolejnego zbocza.
To najkrótsza noc roku. Młodzi wychodzą poza zwyczajny porządek wsi, ku wodzie i ogniom, w czas, gdy zwykłe reguły jakby na chwilę tracą moc. Zanim jednak nazwiemy to, co się dzieje, i zanim przypniemy do tego dawne obrzędy, warto zrobić coś nieoczywistego: przyznać, jak wiele z tego obrazu dopowiedzieliśmy później. Bo ta noc jest piękna także dlatego, że nie do końca ją znamy.

Jedna noc, kilka nazw
Zacznijmy od uporządkowania nazw, bo popularne teksty mieszają je jak karty. To nie są dokładne synonimy.
Przesilenie letnie to fakt astronomiczny: najkrótsza noc, w naszych czasach zwykle 21 czerwca, czasem dzień wcześniej. Nazwami Noc Kupały, kupalnocka i Sobótka określano różne letnie obrzędy związane z ogniem, wodą, roślinnością i spotkaniami młodzieży. Część badaczy wiąże ich korzenie z tradycjami przedchrześcijańskimi, lecz znane nam opisy pochodzą przeważnie z dużo późniejszego folkloru. Noc Świętojańska to warstwa chrześcijańska: wigilia narodzin św. Jana Chrzciciela, przypadająca z 23 na 24 czerwca, a więc kilka dni po samym przesileniu. Współczesne Wianki to z kolei miejskie widowiska, młodsze o stulecia. Chrystianizacja połączyła starsze letnie zwyczaje z wigilią św. Jana, ale nie pozwala nam odtworzyć jednego pierwotnego obrzędu.[1]
Ostrożnie też z samą Kupałą. Kusi, żeby zrobić z niej słowiańskiego boga, ale nie ma na to dobrych podstaw. Językoznawcy spierają się o znaczenie tego słowa: jedni wiążą je z kąpielą, inni z kupą w dawnym sensie gromady, wspólnoty. Co ważniejsze, pomysł, że Kupała to imię bóstwa, pojawia się dopiero późno, w piśmiennictwie od siedemnastego wieku, u obdarzonych wyobraźnią mitografów.[8] To bliski krewny błędu, który znasz z tekstu o wymyślonych bóstwach: luka w wiedzy zostaje wypełniona zgrabnym imieniem.
Co wiemy, a czego nie wiemy
Zanim wejdziemy w ogień, wodę i paproć, jedna mapa pewności.
Źródła średniowieczne. Nieliczne, pośrednie, pisane przez chrześcijańskich lub muzułmańskich autorów, najczęściej krytycznie wobec dawnych praktyk. Późniejszy folklor. Bogaty i barwny, ale zapisany w XIX i XX wieku, wiele stuleci po chrystianizacji, i mocno regionalny. Interpretacje. Próby połączenia ognia, wody, roślin, płodności i cyklu słońca w jeden sens, zwykle autorstwa późniejszych badaczy. Czego nie wiemy? Czy istniał jeden obrzęd wspólny wszystkim Słowianom? Najpewniej nie w takiej formie, w jakiej dziś go sobie wyobrażamy. |
Ogień: przejście, ochrona i próba
Ognie na wzgórzach to najbardziej rozpoznawalny obraz tej nocy i akurat tu folklor jest najbogatszy. W zapisach etnograficznych rozpalano ogniska, które w niektórych regionach nazywano sobótkami, tańczono wokół nich i śpiewano do świtu. Skakano przez płomienie, czasem parami, trzymając się za ręce. [1]
Znaczenia, jakie temu przypisywano, były różne i zmieniały się z regionem. Notowano sensy ochronne i oczyszczające: ogień miał odganiać zło i choroby, dym okadzać ludzi i zwierzęta. Notowano też sensy matrymonialne: para, która przeskoczyła ogień razem i nie rozdzieliła rąk, miała pozostać ze sobą. Gdzieniegdzie palono kukły lub symboliczne konstrukcje, lecz szczegóły tych praktyk były lokalne i nie należy składać ich w jeden uniwersalny scenariusz święta. [1]
Warto zauważyć jedno. Skok przez ogień to nie tylko zabawa. To gest przejścia: przechodzisz przez płomień i zostawiasz po drugiej stronie chorobę, pech, dawny stan. Ta sama logika granicy, którą opisywałem przy ognisku domowym, wraca tu w wersji świątecznej i zbiorowej.
Woda i wianki: wróżba zamiast ozdoby
Wianek płynący po ciemnej wodzie to dziś obraz niemal pocztówkowy. W dawnym folklorze był jednak przede wszystkim narzędziem wróżby, a nie ozdobą.
Dziewczyna puszczała wianek na wodę i patrzyła, co się z nim stanie. Czy popłynie gładko, czy utonie, czy zatrzyma się w sitowiu, czy dogoni go inny wianek, i przede wszystkim, czy któryś z chłopców go wyłowi? Z tego układu odczytywano odpowiedź na pytanie, które w tamtym świecie ważyło bardzo dużo: co mnie czeka, związek czy samotność, prędko czy nieprędko. Wianek nie płynął dla efektu. Płynął, żeby odpowiedzieć. [1].
Wianek nie płynął dla ozdoby. Był pytaniem rzuconym na wodę: co mnie czeka, związek czy samotność?
Sama woda bywała w tych wyobrażeniach ambiwalentna: przestrzenią oczyszczenia, ale też zagrożenia i przejścia. W części późnych przekazów ludowych za bezpieczny czas kąpieli uznawano dopiero okres po dniu św. Jana. Wcześniej wodę miały zamieszkiwać niebezpieczne istoty. W chrześcijańskiej warstwie tradycji to św. Jan oswaja wodę. [5] To kolejny znak, że mówimy o tradycji wielowarstwowej, a nie o czystym pogaństwie.
Rośliny i kwiat paproci
Z tą nocą wiązano też rośliny i tu również warto rozdzielić warstwy. Zbierano zioła, przypisując im tej nocy szczególną moc. Wianki bywały nie tylko wróżebne, ale i ochronne. A nad wszystkim wisi najsłynniejszy motyw: kwiat paproci.
I tu potrzebna jest ostrożność. Kwiat paproci nie jest dobrze poświadczonym, centralnym obrzędem wszystkich dawnych Słowian. To przede wszystkim motyw folklorystyczny i bajkowy. W zapisach jego znaczenia są zmienne: bywa skarbem, bogactwem, wiedzą tajemną, darem rozumienia mowy zwierząt, umiejętnością widzenia ukrytych rzeczy albo poznania przyszłości. W polskich przekazach pojawiają się liczne warianty, w których poszukiwanie kończy się niepowodzeniem albo zdobycz zostaje utracona z powodu chciwości, strachu lub złamania zakazu. Kwiat jest jednostkowy: służy tylko temu, kto go zdobędzie i łatwo go stracić przez jeden błąd. [4]
Dlaczego akurat roślina, która nie kwitnie, miała zakwitnąć w noc, gdy zwykłe reguły przestawały wystarczać?
I może w tym pytaniu kryje się cała odpowiedź. Paproć nie wydaje kwiatu. Wybrano więc roślinę, której kwiat jest z definicji niemożliwy, na noc, w której niemożliwe miało się na chwilę otwierać. Kwiat paproci to nie botanika. To symbol progu: nagrody dostępnej tylko wtedy, gdy świat na moment przestaje działać po swojemu. Późniejsza literatura i popkultura mocno ten motyw rozbudowały, więc dużo z tego, co wiemy o kwiecie paproci, jest w istocie młode.
Płodność, miłość czy czas chwilowej swobody?
Łatwo podsumować tę noc jednym słowem płodność i uznać sprawę za zamkniętą. To jednak skrót, który więcej zakrywa, niż tłumaczy. Lepiej rozłożyć rzecz na osobne wątki, bo w zapisach występują obok siebie, nie zawsze razem.
Były więc wróżby małżeńskie i dobieranie się młodych w pary. Była troska o zdrowie ludzi i zwierząt oraz o pomyślność zbiorów. Było chwilowe rozluźnienie norm i nocne wyjście poza zwyczajną przestrzeń domu i wsi, ku lasowi i wodzie. Część opisów przypisuje tej nocy większą swobodę kontaktów młodzieży, jednak rzeczywisty zakres takich praktyk trudno odtworzyć na podstawie późnych i niejednolitych przekazów.[1]
W badaniach rytuały płodności to zresztą kategoria znacznie szersza niż erotyka. Obejmuje porządkowanie czasu i pór roku, odradzanie się natury, a także społeczne oczekiwania wobec młodych. Innymi słowy, ta noc organizowała życie wspólnoty, nie tylko rozgrzewała zmysły.
Co przetrwało, a co stworzono na nowo?
Współczesne Sobótki, Wianki i festyny najlepiej czytać nie jako dowód nieprzerwanej ciągłości od pogaństwa, lecz jako żywe dziedzictwo, rekonstrukcję i nową interpretację naraz. Dobrym przykładem jest Sobótka w Jastarni, wpisana 8 sierpnia 2024 roku na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego. Jej współczesna forma łączy starsze elementy z rytuałami rozwiniętymi głównie w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku.[9]
To bardzo istotne rozróżnienie. Czym innym jest zwyczaj zachowany bez zmian od tysiąca lat, a czym innym zwyczaj, który przez wieki zmieniał formę, funkcję i znaczenie. Prawie zawsze mamy do czynienia z tym drugim. I to jest w porządku. Tradycja nie musi być zamrożona, żeby była prawdziwa. Musi tylko wiedzieć, że żyje, a nie udawać, że stoi w miejscu od czasów pogańskich.
Najkrótsza noc w Krzywej Wieży
W „Krzywej Wieży” Noc Kupały nie jest dekoracją ani okazją do pokazania barwnego święta. Jest kalendarzem granicznym. Noc jest najkrótsza, na dalekich wzgórzach zapalają się ognie, pieśń niesie się nad kotliną, a zwyczajny porządek przestaje dawać pełną ochronę. Wiedana odwraca twarz ku odległym ogniom i mówi tylko dwa słowa: „Noc Kupały. Najkrótsza”. Nie zdradzę, co z tego wyniknie. Powiem jedynie, że najkrótsza noc staje się jednym z kluczowych momentów powieści. Jedna z jej scen, „Pieśń przy popiele”, stała się również podstawą pierwszego teledysku ze świata Siewry.
Źródła i materiały
1. Tomasz Rokosz, Obrzęd sobótkowy. Tradycja i jej transformacje (studium etnokulturowe), Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, 2016.
2. Juan Antonio Álvarez-Pedrosa, Enrique Santos Marinas, Rituals in Slavic Pre-Christian Religion: Festivals, Banqueting, and Divination, Arc Humanities Press, 2023.
3. Kazimierz Moszyński, Zwyczaje świętojańskie na zachodnim Polesiu, 1929-1930.
5. Słownik stereotypów i symboli ludowych, red. Jerzy Bartmiński: hasła o ogniu, wodzie i roślinach.
6. Jan Kochanowski, Pieśń świętojańska o Sobótce (1586): wczesny literacki obraz sobótki.
7. Tomasz Rokosz, Współczesne formy świętowania letniego przesilenia w przestrzeni miasta, 2018.
8. Damian Kasprzyk, wypowiedź o etymologii nazwy „Noc Kupały” i XVII-wiecznym pochodzeniu Kupały jako rzekomego bóstwa, w: „Noc Kupały symbolizuje zwycięstwo światła nad mrokiem”, PAP / Dzieje.pl, 21 czerwca 2025.
9. Narodowy Instytut Dziedzictwa, „Sobótka w Jastarni”, Krajowa Lista Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego, wpis z 8 sierpnia 2024.
Dostęp do źródeł internetowych: 6 sierpnia 2026. Tekst jest autorskim komentarzem, a nie opracowaniem naukowym.



Komentarze