top of page

Mapa ludowych demonów. „Polska demonologia ludowa” Leonarda Pełki

  • 13 lip
  • 4 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 12 sie

Klasyk, który porządkuje demonologię polskiej wsi. I podtytuł, który obiecuje więcej, niż książka może udowodnić.

Zaczynam na blogu nową serię. „Półka spod Wieży” to miejsce, w którym co pewien czas piszę o książkach ważnych dla pracy nad Siewrą: najpierw o klasykach i opracowaniach, do których sam wracam, później także o pozycjach mniej naukowych, ale twórczo inspirujących. Nie będzie to półka samych zachwytów. Interesuje mnie, co dana książka naprawdę daje, gdzie kończy się jej materiał źródłowy i z jaką poprawką warto ją czytać. Na pierwszy ogień idzie pozycja, do której sięgałem przy pracy nad tekstem o zmorze i która od lat porządkuje polskie wyobrażenia o demonach ludowych.


Wide angle view of a traditional Slavic ritual site
„Polska demonologia ludowa” Leonarda Pełki; Format: EPUB

Co to za książka? - "Polska demonologia ludowa"


Dzieło Leonarda J. Pełki to klasyczne opracowanie poświęcone wyobrażeniom demonicznym polskiej wsi. Pierwodruk ukazał się w 1987 roku w wydawnictwie Iskry pod tytułem „Polska demonologia ludowa”. Współczesne wznowienie Repliki dodaje podtytuł „Wierzenia dawnych Słowian”. Pełka, religioznawca i badacz kultury ludowej, zebrał i uporządkował obszerny materiał etnograficzny: opisy istot, ich nazw, zachowań, miejsc występowania oraz praktyk ochronnych. To nie jest zbiór baśni ani poradnik magii. To próba pokazania, jak demonologia działała w kulturze ludowej.


Ważne, żeby od razu ustawić oczekiwania. Autor jasno zakreśla ramy materiału: interesują go przede wszystkim wierzenia rejestrowane od XIX wieku po drugą połowę XX stulecia, uzupełniane wcześniejszą dokumentacją etnograficzną. To książka o późnym folklorze, w dużej mierze już chrześcijańskim i zmieniającym się pod wpływem nowoczesności. Nie jest bezpośrednim opisem religii przedchrześcijańskich Słowian sprzed tysiąca lat.


Największa zaleta: porządek w chaosie


Demonologia ludowa jest z natury nieporządna. Ta sama lub podobna istota może mieć kilka nazw, a jedna nazwa może w różnych regionach oznaczać coś trochę innego. Zmora miesza się z morą, nocnicą czy strzygą, a lokalne przekazy dokładane przez pokolenia tworzą sieć wariantów. Największą wartością Pełki jest to, że próbuje tę sieć uporządkować. W pierwodruku materiał układa w trzy główne obszary demonicznej personifikacji: zjawisk atmosferycznych, przyrody i życia społecznego, a osobno omawia zjawiska parademoniczne. Nie dostajemy więc alfabetycznego bestiariusza, lecz próbę pokazania, z jakich doświadczeń i lęków wyrastały poszczególne wyobrażenia.


To ustawia czytelnika w dobrej pozycji. Demon przestaje być wyłącznie fantastycznym potworem, a zaczyna odsłaniać funkcję, jaką pełnił w opowieściach wspólnoty: pomagał nazwać zagrożenie związane z burzą, wodą, polem, chorobą, śmiercią czy zachowaniem innych ludzi. Ta klasyfikacja jest szczególnie użyteczna dla kogoś, kto chce zrozumieć logikę wierzeń, a nie tylko zebrać katalog niezwykłych istot.


Pełka pokazuje też, jak mocno późna demonologia ludowa była już przetworzona przez chrześcijaństwo. Obraz diabła, czarownicy i grzechu nakładał się na starsze wyobrażenia lokalnych istot i sił. Dzięki temu książka dobrze uczy jednej rzeczy, której pilnuję również na tym blogu: warstwy tradycji nie leżą osobno. Nakładają się na siebie, zmieniają znaczenia i czasem dopiero po wielu stuleciach zostają zapisane przez etnografa.


Haczyk: podtytuł obiecuje za dużo


Tu pojawia się najważniejsze zastrzeżenie i to nie wobec Pełki, lecz wobec sposobu opakowania współczesnego wznowienia. Replika wydaje książkę z podtytułem „Wierzenia dawnych Słowian”. Pierwodruk Iskier z 1987 roku takiego podtytułu nie miał. Problem nie jest wyłącznie redakcyjny. Sformułowanie sugeruje czytelnikowi, że otrzyma rekonstrukcję religii przedchrześcijańskiej, podczas gdy zasadniczy materiał książki pochodzi z dużo późniejszej etnografii. Między południcą opisaną przez dziewiętnastowiecznego badacza a wierzeniami mieszkańca ziem słowiańskich z IX wieku leżą stulecia zmian religijnych, społecznych i językowych.


Nie jest to powód, żeby książkę odrzucać. Przeciwnie: jeśli podejdziesz do niej jako do jednego z podstawowych opracowań polskiej demonologii ludowej, dostaniesz bardzo dużo. Jeśli jednak będziesz traktował każdy opis jako świadectwo pogańskiej Słowiańszczyzny, zaczniesz przypisywać źródłom więcej, niż mogą unieść. To dokładnie ta granica, którą warto mieć zaznaczoną ołówkiem na marginesie.


Znak epoki w teorii, złoto w materiale


Druga rzecz, o której trzeba wiedzieć, dotyczy języka teorii. Książka powstała w latach osiemdziesiątych i miejscami wyraźnie słychać epokę, w której była pisana. Pełka chętnie tłumaczy wierzenia przez model życia społeczno-ekonomicznego wsi, procesy produkcji i wymiany, funkcje społeczne oraz mechanizmy kontroli. Taki sposób interpretacji ma swoją wartość historyczną, ale nie jest dziś jedynym możliwym sposobem czytania folkloru.


Moja rekomendacja jest prosta: oddzielaj interpretację od dokumentacji. Opisy istot, nazw regionalnych, praktyk ochronnych, zakazów i zachowań zachowały dużą wartość jako uporządkowany materiał badawczy. Nie są jednak przezroczystym oknem na „to, jak było”. Zostały zebrane, wybrane i sklasyfikowane przez badaczy swojej epoki. Właśnie dlatego książka jest najcenniejsza wtedy, gdy korzysta się z niej krytycznie: jako z mapy późnego folkloru, a nie z atlasu niezmiennej religii Słowian.


Metryczka

Autor:  Leonard J. Pełka, religioznawca i badacz kultury ludowej

Wydanie:  Replika, wydanie elektroniczne 2021; pierwodruk Iskry 1987

Rodzaj:  systematyczne opracowanie demonologii ludowej, nie leksykon alfabetyczny

Dla kogo:  dla zainteresowanych folklorem, demonologią i warsztatem pracy ze źródłami

Poziom:  średnio trudny, miejscami język akademicki i teoria wyraźnie osadzona w epoce

Werdykt:  fundament półki. Bardzo dobry materiał dokumentacyjny, czytany z poprawką na czas powstania i z ostrożnością wobec podtytułu współczesnego wydania.


Dla kogo to jest, a dla kogo nie?


Jeśli interesuje cię polski folklor i demonologia ludowa, Pełka jest jednym z podstawowych punktów odniesienia. Będziesz do niego wracać po konkretne grupy istot, warianty regionalne i praktyki ochronne częściej, niż czytać książkę od początku do końca. Jeśli dopiero zaczynasz, nie oczekuj lekkiej gawędy. To opracowanie systematyczne, miejscami akademickie. Jeśli szukasz książki o przedchrześcijańskim panteonie Słowian, zacznij gdzie indziej. Jeśli chcesz zrozumieć, co etnografowie rzeczywiście zapisywali na polskiej wsi, ta pozycja powinna znaleźć się na twojej półce.


Dlaczego stoi na mojej półce?


Ta książka otwiera „Półkę spod Wieży”, bo dobrze pokazuje sposób, w jaki pracuję ze źródłami. Sięgałem do niej przy artykule o zmorze i wracam do niej, gdy potrzebuję zobaczyć warianty nazw, zachowań albo praktyk ochronnych. Pełka daje mi materiał i porządek. Nie daje gotowej Siewry. Z ludowego rdzenia wybieram to, co ma znaczenie dla sceny lub postaci, sprawdzam, z jakiej warstwy pochodzi, a potem świadomie przetwarzam to w fikcję. Ten ostatni krok jest już moją odpowiedzialnością jako autora.



Nota wydawnicza


Leonard J. Pełka, „Polska demonologia ludowa. Wierzenia dawnych Słowian”, Wydawnictwo Replika, wydanie elektroniczne 2021, ISBN 978-83-66790-03-2. Pierwodruk: „Polska demonologia ludowa”, Iskry, Warszawa 1987, bez podtytułu „Wierzenia dawnych Słowian”.

Komentarze


bottom of page